zastanawiam się czy jest cokolwiek, co mogłabym Ci jeszcze powiedzieć albo co chciałabym od Ciebie usłyszeć. Słowa są dla mnie już tylko pustym powietrzem. Nie są w stanie zmienić biegu wydarzeń ani wpłynąć na to, co stanie się z nami jutro. Żadna z obietnic nie daje mi już poczucia, że następny dzień nadejdzie i będzie podobny do wszystkich pozostałych dni. Myśli przestały być moim bezpiecznym azylem i świadkami chwil, które przeżyliśmy razem. Dzisiaj każda z nich oddala mnie coraz bardziej od świata i od wszystkiego, co kiedykolwiek miało dla mnie sens. Ból jest moim jedynym przewodnikiem, po krętych ścieżkach tamtych dni..
Drogi Przyjacielu,
być może liczysz na szczęśliwe zakończenie. Ale nic nie będzie już proste. Żałuję. Bo ten świat na moje wołanie nie zniknie, i nasze uczucia razem z nim. Chciałabym nie wiedzieć o Tobie nic. Może odnalazłabym cień szczęścia w swojej nieświadomości? A może przynajmniej zasypiałabym spokojniej? Za dużo rzeczy się jednak wydarzyło żeby można było o nich zapomnieć lub je przemilczeć. Tak po prostu przepuścić przez palce, jak czas, który oboje zmarnowalismy na walkę o coś, co nie miało prawa nam się przydarzyć...