niedziela

19.07.2015

Drogi Przyjacielu,
milczysz. Milczymy oboje, na dwóch krańcach wszechświata. A czas mija, niezależnie od tego. Ból jest jedynym przypomnieniem, że byłeś. Że oboje byliśmy. 

wtorek

30.06.2015

Drogi Przyjacielu,
obiecaj mi, że pewnego dnia wszystko się skończy. Że zniknie ból, i lęk. Wyschną łzy na skostniałych policzkach. Moje i Twoje rany rozwiną zakrwawione skrzydła, i opuszczą ten świat. Obiecaj mi, że ostatni raz znajdziesz do mnie drogę, pośród drogowskazów nicości. Że zapomnimy o tym, co złe. I obejmiesz mnie, jak tamtej lipcowej nocy, nim rozsypię się pod ciężarem niespełnionych snów. Nim zatańczę ostatniego walca na wytartym parkiecie Twych dębowych oczu.

Obiecaj mi. Bo potrafię już tylko płakać, potokami skarg nad naszym losem. Ty i ja jesteśmy ofiarami czasu. Odseparowani grubą linią wspomnień. Każdej nocy umieramy we własnych klatkach, szepcząc przeznaczeniu do ucha: przepraszam.


Obiecaj mi. Sama nie potrafię już dotrzymywać obietnic.

piątek

5.06.2015

Drogi Przyjacielu,
czasami tracimy coś bezpowrotnie. Stajemy się bezzałogowymi okrętami, wyrzucanymi raz po raz na pusty brzeg, przez ocean bezradności. Skazani na siebie. Skazani na porażkę. Okradzeni z emocji, wartości, nadziei, złudzeń, marzeń...
To tak, gdy chcesz płakać, ale nie masz już łez. Gdy chcesz krzyczeć, ale brak Ci tchu. Gdy chcesz poczuć coś, co nie istnieje. Gdy desperacko próbujesz ofiarować szczęście, wiedząc że sam nie masz już nic. Nic, co mógłbyś dać, pożyczyć, chociażby zamknąć w dłoni. 

Drogi Przyjacielu,
czasami tracimy coś bezpowrotnie. Może tak samo jest z ludźmi. 

wtorek

19.05.2015

Drogi Przyjacielu,
Wróciłeś.
Słowami.
Znów uczysz moje rany
pisać swoje imię.
Coraz większą czcionką...

niedziela

17.05.2015

Drogi Przyjacielu,
w dzisiejszym świecie wszystko jest szybciej. Szybciej żyjemy, szybciej podejmujemy błędne decyzje, szybciej umieramy..
Nie umieramy już tylko raz - od święta. Ze starości albo z przypadku. Umieramy zwyczajnie, codziennie. Każdego dnia na nowo. Z nadmiaru oczekiwań i rozczarowań. Tonąc w oceanie łez bez dna. Dusząc się zapachem chwil. W gluchej ciszy. Pośród czterech ścian.
Drogi Przyjacielu,
szczerze mówiąc spowszedniało mi już to umieranie. Dzień odchodzi za dniem. Z każdym tracę cząstkę siebie, której już nigdy nie odzyskam. 

Nie zatrzymam wskazówek zegara, bo nie mam już sił. Nie dogonię wczorajszych nas ani jutrzejszej siebie. Nic nie będzie już nigdy proste. Jedyne czego mogę być jeszcze pewna to to, że szybciej umrze we mnie ostatnia cząstka nadziei niż ostatnia cząstka Ciebie. 

środa

6.05.2015

Drogi Przyjacielu,
zakochałam się.

Zakochałam się w niewłaściwym świecie. 

Świecie, który istnieje tylko w mojej wyobraźni, za kurtyną złudzeń i niespełnionych snów.
Świecie, w którym każdy oddech ma sens, a każda noc nie jest rozgrzeszeniem za miniony dzień. Świecie, w którym nie ma cierpienia i łez.
Świecie, w którym Ty i ja stanowimy całość - sumę chwil, które razem przeżyliśmy. 


Najwyższy czas się obudzić.

poniedziałek

6.04.2015

Drogi Przyjacielu,
zastanawiam się czy jest cokolwiek, co mogłabym Ci jeszcze powiedzieć albo co chciałabym od Ciebie usłyszeć. Słowa są dla mnie już tylko pustym powietrzem. Nie są w stanie zmienić biegu wydarzeń ani wpłynąć na to, co stanie się z nami jutro. Żadna z obietnic nie daje mi już poczucia, że następny dzień nadejdzie i będzie podobny do wszystkich pozostałych dni. Myśli przestały być moim bezpiecznym azylem i świadkami chwil, które przeżyliśmy razem. Dzisiaj każda z nich oddala mnie coraz bardziej od świata i od wszystkiego, co kiedykolwiek miało dla mnie sens. Ból jest moim jedynym przewodnikiem, po krętych ścieżkach tamtych dni..

Drogi Przyjacielu, 
być może liczysz na szczęśliwe zakończenie. Ale nic nie będzie już proste. Żałuję. Bo ten świat na moje wołanie nie zniknie, i nasze uczucia razem z nim. Chciałabym nie wiedzieć o Tobie nic. Może odnalazłabym cień szczęścia w swojej nieświadomości? A może przynajmniej zasypiałabym spokojniej? Za dużo rzeczy się jednak wydarzyło żeby można było o nich zapomnieć lub je przemilczeć. Tak po prostu przepuścić przez palce, jak czas, który oboje zmarnowalismy na walkę o coś, co nie miało prawa nam się przydarzyć...