czasami tracimy coś bezpowrotnie. Stajemy się bezzałogowymi okrętami, wyrzucanymi raz po raz na pusty brzeg, przez ocean bezradności. Skazani na siebie. Skazani na porażkę. Okradzeni z emocji, wartości, nadziei, złudzeń, marzeń...
To tak, gdy chcesz płakać, ale nie masz już łez. Gdy chcesz krzyczeć, ale brak Ci tchu. Gdy chcesz poczuć coś, co nie istnieje. Gdy desperacko próbujesz ofiarować szczęście, wiedząc że sam nie masz już nic. Nic, co mógłbyś dać, pożyczyć, chociażby zamknąć w dłoni.
Drogi Przyjacielu,
czasami tracimy coś bezpowrotnie. Może tak samo jest z ludźmi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz