Drogi Przyjacielu,
będę z Tobą szczera: chwilami nienawidzę swojego życia. Nienawidzę bezdusznych ludzi, których codziennie muszę mijać na swojej drodze, którym wydaje się, że są ode mnie lepsi lub że mają nade mną kontrolę. Nienawidzę szkoły, głupich obowiązków, bezsensownych zasad oraz tego że wszyscy wymagają ode mnie, abym była idealna. Nienawidzę wskazówek zegara, które biegną zbyt szybko, nie pozostawiając mi nawet czasu na złapanie oddechu w tym całym bajzlu, jakim jest moje życie. Wreszcie nienawidzę samej siebie za to, że jestem zbyt upierdliwa, aby się zmienić. Ale powiem Ci jedno: nie wyobrażam sobie, że mogłabym to wszystko stracić. Życie nie jest łatwe, ale obydwoje dobrze wiemy, że nikt nie przeżyje go za nas. Jesteśmy jego nieodłączną częścią. Jak w układance dla dzieci. Jeśli zabraknie jednego elementu, wszystkie pozostałe tracą swój sens. Wiesz, i tak się czasami czuję: jak porzucony element układanki, do której nie mogę znaleźć drogi powrotnej. I chociaż wszystko dokoła może walić mi się na głowę, nie potrafię się poddać, ot tak odpuścić. Muszę żyć. Stąpać twardo po ziemi. Wciąż iść na przód. Nie dopuszczam nawet do siebie myśli o końcu. Boję się, że mogę to wszystko stracić. Rozumiesz mnie? Po prostu cholernie się boję.
Twój blog jest super xoxo
OdpowiedzUsuń