Drogi Przyjacielu,
czy znasz to uczucie? Kiedy budzisz się rano, po kolejnej nieprzespanej nocy otoczony myślami, które nigdy nie powinny były zajrzeć do Twojego umysłu, ubrany tylko w samotność i resztki sił. Uświadamiasz sobie, że mimo braku Twojej zgody zaczął się kolejny, szary dzień, taki sam jak inne szare dni w roku. Bo chyba nie jesteś na tyle głupi, by liczyć na to, że coś się nagle zmieni? Przechodzisz więc do łazienki szurając stopami po zimnej podłodze, licząc gorzkie łzy, które poprzedniego wieczora spadły na drewniane deski. I tu przynajmniej lodowata podłoga ma z Tobą wiele wspólnego, nawet więcej niż myślisz. Obydwoje jesteście martwi i okradnięci z emocji. Spoglądasz w lustro i nie potrafisz sobie odpowiedzieć na to cholernie proste pytanie: kto właściwie znajduje się po jego drugiej stronie? Nie rozumiesz kim jest osoba wlepiająca w Ciebie swoje długie, przeszywające spojrzenie. Zaczynasz się więc zastanawiać, gdzie popełniłeś błąd, jednak odpowiedź jest równie prosta, co i zadziwiająca: nigdzie. Bo wszystko, przez co w życiu przeszedłeś, wszyscy ludzie, których kiedykolwiek miałeś szczęście albo pecha poznać odpowiedzialni są za to, co właśnie widzisz. Śmiało, przyjrzyj się uważniej. Puste, nic nieznaczące spojrzenie, usta wygięte w akcie kolejnego rozczarowania, kolejnego niezadowolenia, serce podziurawione od ran, które z godnością przyjmujesz od ładnych paru lat. I wreszcie najgorsze: niknąca z każdym takim porankiem dusza - pozostałość po niespełnionych obietnicach i nawiedzonych miłościach. Znasz to, prawda? Wszechogarniające wyrzuty sumienia, codzienne karmienie się zakurzonymi wspomnieniami i stąpanie po kruchej linii szaleństwa. Bo widzisz, mój drogi Przyjacielu, w gruncie rzeczy jesteśmy tacy sami.
Zajebisty blog ;-)
OdpowiedzUsuńNaprawdę świetny blog. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuń